Jak się przedstawiać, czyli historia bohatera filmowego

Wielu mówców popada w jedną z dwóch skrajności: albo mówią o sobie za dużo i cały czas, albo wcale. Słuchaczy zazwyczaj niewiele obchodzi, jakie mówca ma dyplomy i kogo zna. Chcą widzieć w nim fachowca, a najlepiej praktyka. Jak pokazać swoje doświadczenie i praktykę bez przechwałek i recytowania CV?

Oczywiście najlepsza jest historia. Prawdziwa. Wcale nie oznacza to opowiadania życiorysu!

Schemat jest bardzo prosty i znasz go z całą pewnością, jeśli kiedykolwiek byłeś w kinie.

„Psy”? Franz jest zdegenerowanym esbekiem. Franzowi zabijają kolegów, więc postanawia coś z tym zrobić. Franz zabija bandytów, „w imię zasad”.

„Ojciec chrzestny”? Michael próbuje odciąć się od swojej gangsterskiej rodziny, ale pochodzenie wciąż go dopada. Dołącza do ojca, lecz to nie koniec kłopotów. Może się poddać albo działać – wybiera to drugie i w finałowej scenie przejmuje kontrolę.

„Titanic”? Rose nie chce żyć w świecie pełnym hipokryzji i martwych konwenansów. Zakochuje się w Jacku, wbrew całemu otoczeniu. Choć Jack ginie w katastrofie, Rose dożywa spokojnej starości żyjąc tak, jak chce.

„Władca pierścieni”? Zło zagraża światu, więc szlachetni hobbici ruszają je pokonać. Gdy wchodzą do Mordoru, nie ma już dla nich odwrotu: muszą zwyciężyć lub zginąć. Nadzwyczajnym wysiłkiem udaje im się przywrócić w świecie ład.

Zauważyłeś prawidłowość? Dobra superprodukcja to wcale nie efekty specjalne i nawet nie gwiazdorska obsada, ale historia człowieka złożona z trzech punktów:

  1. bohater ma problem i nie panuje nad sytuacją,
  2. bohater dochodzi do „punktu bez odwrotu”,
  3. bohater rozwiązał problem i panuje nad sytuacją.

Nie musisz kręcić superprodukcji za miliony dolarów, wystarczy że się dobrze przedstawisz. Pokaż, że temat jest dla ciebie ważny. Opowiedz, jak poradziłeś sobie z problemem, który teraz dotyka twoich słuchaczy. Tak, dotyka, dotyka! Gdyby nie dotykał, nie przyszliby na spotkanie z tobą. Odpowiedz im na trzy proste pytania:

  1. jaki miałeś problem?
  2. jak przyszło rozwiązanie?
  3. co się stało potem?

Oczywiście, twoja „historia bohatera” musi być prawdziwa, w odróżnieniu od historii filmowej. Jeśli nie będzie prawdziwa, to nie będziesz spójny w jej opowiadaniu. Są ludzie którzy widząc na ulicy Artura Żmijewskiego chcą mu się wyspowiadać albo poprosić o receptę, ale załóżmy, że nie jesteś aktorem. Zresztą, po co udawać kogoś innego? Prawda jest ciekawsza. Aspekt etyczny pomijam, bo jest poza dyskusją.

Próbowałam się odchudzić chyba od zawsze, ale bez efektu. Co straciłam parę kilo, to odzyskiwałam z nawiązką. Byłam zmęczona, wściekła i upokorzona. Rozmowa z Anią była jak przebudzenie, nie tylko poznałam jej metodę, ale przyczyny swoich niepowodzeń. Jestem zaskoczona efektami, bo nie tylko doszłam do zaplanowanej wagi, ale czuję się dobrze jak nigdy dotąd.

Wciąga? Bardziej, niż nudne blablabla o ukończeniu studiów o długaśnej nazwie na Wyższej Szkole Tego i Tamtego, uwieńczonych pracą dyplomową o indeksach glikemicznych i zdrowotnych aspektach właściwego odżywiania się.

Zwróć uwagę na zwięzłość. Możesz opowiedzieć swoją historię nieco dłużej, bardziej plastycznie, ale pomiń wszystkie zbędne szczegóły. Trzy kroki: jak było, co było przełomem, jak jest teraz. Twoja „grupa docelowa” powinna odnaleźć się w twojej opowieści.

Byłem na wielu prezentacjach i szkoleniach i za każdym razem coraz bardziej trafiał mnie szlag. Te nudne prezentacje czytane z ekranu, ci bełkoczący teoretycy… W końcu powiedziałem „dość”! Wydałem wojnę złym prezentacjom – w swoich szkoleniach, w swoich książkach, w swoich wystąpieniach telewizyjnych.

Właśnie przeczytałeś moją – prawdziwą! – historię. Jej częścią jest ten artykuł.

Prosty schemat przedstawienia się: jaki miałeś problem – jak poznałeś rozwiązanie – co się zmieniło. Krótko, obrazowo, szczerze i prawdziwie. Dzięki takiej historii staniesz się bliższy słuchaczom i wciągniesz ich w temat. Jaki temat? To już zależy od tego, czym się w życiu zajmujesz!

Jerzy Rzędowski